Podsumowanie roku 2021

    W 2021 roku udało się zorganizować tylko jedną wyprawę z sakwami: w czerwcu, jako wiosenną eskapadę 4-dniową po województwach mazowieckim i podlaskim zatytułowaną "Wzdłuż Narwi".

    Spędzone parę miesięcy na ściance wspinaczkowej dało mi takiego kopa, że w końcu odważyłem się zaatakować 400km i się udało. Pojechałem Zieloną 7 z Warszawy do Gdańska - polecam. 

    Dystans całkowity roczny okazał się zbliżyć do tego sprzed dwóch lat, pomimo braku dwutygodniowego wyjazdu z sakwami. Więcej jeździłem po prostu po mieście - do brata, do Ojca, po zakupu i inne pierdółki.

    Rower wciąż ten sam, ale pojawiła się myśl o budowie "idealnego" roweru na 40-tkę. Czyżby to kryzys wieku średniego się zbliża? ;-) Rower byłby na ramie tytanowej, która już by ze mną została do końca, a może i nawet Syn by ją odziedziczył ;-) Jak na razie mam trudniejsze zadanie - namówić Syna do częstszej jazdy na rowerze ze mną.

    W ubiegłym roku zacząłem biegać z racji braku czasu i chęci zrzucenia "brzuszka". Udało mi się przebiec 150km. Jak na pierwszy rok całkiem nieźle, co więcej udało mi się wziąć udział w biegu na 10km (Bieg Przez Most) osiągając jak na nowicjusza w bieganiu, wydaje mi się, całkiem niezły czas 56min30s. Czy to będzie mój drugi konik? Na pewno nie - w porównaniu z jazdą na rowerze bieganie jest po prostu nudne, ale nie trzeba 4 godzin jazdy, aby się zmęczyć. Wystarczy pół godziny i jesteś zmęczony "po uszy".

    Samych sukcesów w 2022 roku życzy Wojciech Daniun - 30 stycznia 2022 r. (tak, opóźnione, jakoś nie było weny...