Podsumowanie roku 2019

    Minął kolejny rok, tym razem bez zmian w życiu prywatnym, a zawodowo to już mam wrażenie, że przyrosłem do obecnego stanowiska pracy :-/ Niby stabilnie i przewidywalnie, ale nudno, co równie męczy jak stres wynikający ze zmian.

    W 2019 roku udało się zorganizować aż cztery wyprawy z sakwami. Wyprawa to minimum 3 nieprzerwane noclegi w trakcie wyjazdu w myśl zasady: pierwszy nocleg to przypadek, drugi to pomyłka, dopiero od trzeciego śmiało można mówić o zamierzonym wyjeździe. Owe 4 wyprawy stanowią mój rekord życiowy - łącznie spędziłem w namiocie 23 noce, a jazdy w siodle było 27 dni. Organizacja tych wyjazdów kosztowała mnie trochę zachodu i wyrzeczeń. Pogoda w drugiej połowie października jak i podczas Wielkanocy również była litościwa. Wyprawy na 4 dni może nie są marzeniem, ale pozwalają być odskocznią od życia codziennego, nieco odpocząć i nacieszyć się jazdą na rowerze, nie wprowadzając przy tym chaosu w Rodzinie. 

     W tym roku zliczany przebieg na rowerze (począwszy od roku 2000) przekroczył
100 000 km i to z nawiązką. Jeżeli udałoby mi się utrzymać obecną formę to istnieje realne niebezpieczeństwo przekroczenia 200kkm za 15 lat, a przy przejściu na emeryturę mieć 300kkm zrobionych. Zdrowotnie na razie nie jest źle, aczkolwiek z roku na rok czuję zmęczenie organizmu. Tempo jak i zrobione kilometry nie spadają - nie widać tego, wewnętrznie czuję się wieczorami po prostu zmęczony.

    Z rzeczy technicznych to na początku lipca'2019 musiałem zlecić remont generalny Meridy. Dostała obydwa nowe koła (została tylko stara piasta tylnia), nową kasetę, nowy łańcuch i nowe kółeczka przerzutek. Całość operacji przekroczyła 1kpln, ale części były dopasowane idealnie do moich potrzeb (sam zamawiałem ;-) ), a nowopoznany serwis rowerowy na ul. Pomorskiej również okazał się strzałem w dziesiątkę.

    Wyprawa na Ukrainę uwidoczniła potężną przewagę map elektronicznych nad papierowymi. Kuba przekonał mnie do aplikacji OsmAnd, dzięki której w trybie offline (włączony tylko gps) można doskonale nawigować po obszarach, które są niedostępne dla map 1:250 000. Nie używamy ich na stałe, ale włączamy w sytuacjach wątpliwych i tam, gdzie nie można nikogo zapytać o drogę. Fakt, że dzięki dostępowi do tych map chętniej wjeżdżamy w mniej zamieszkane obszary, korzystamy ze skrótów itp. i tym samym "wymuszamy" użycie tych map. Czy zamieniłbym mapy papierowe na elektroniczne? Nigdy, ale widzę przewagę tych drugich i brak aktualizacji jak i trudność w dostaniu tych pierwszych.  

    Syn Witold, mimo, że rozpoczął sezon dość późno, bo z początkiem kwietnia, a zakończył z końcem października, to udało mu się przejechać o 20 km więcej niż w roku ubiegłym. Jak już wspominałem wcześniej, rower nie jest jego ulubionym sportem, ale po cichu liczę, że w miarę dorastania (obecnie Syn ma 7 lat) polubi dłuższe wyjazdy i będę mógł mu doradzać przy jego pierwszych wyjazdach z sakwami.

    Pomyślności w Nowym Roku życzy Wojciech Daniun, 2 stycznia 2020 r.