Podsumowanie roku 2016

    Kolejny rok za nami. Z której strony by nie patrzeć, oznacza to, że człowiek się starzeje. Szczęśliwie jeszcze daje radę jeździć i to nie mało. 

    Cały 2016 rok przejeździłem na jednym rowerze i był to dystans 6 300 km. Nieźle - raptem 150km mniej niż w prawie rekordowym 2015 roku. Gdyby nie urlop w przedostatnim tygodniu roku to i może by się nawet pobiło zeszły rok. Cały rok nie odnotowywałem dystansu, więc nie wiedziałem ile zrobiłem od 1 stycznia 2016. Sprawdzenie zrobiłem dopiero równo rok później. 

    Jesienią miałem fazę na kupno ostrego koła bądź kolarki. Prostego, bez fajerwerków za mniej niż 1000 zł. Ostatecznie pomysł upadł - nie widzę zastosowania takiego roweru przy moim obecnym trybie jazdy. Zresztą prostatę ma się jedną ;-) Jeżeli jednak ktoś jest zainteresowany to interesowałem się firmą Hello Bikes z Raszyna, w której jesienią można było kupić proste ostre koło za sporo mniej niż 1000 zł.

    Ostatniego dnia 2016 zakupiłem siodełko z dziurką Author Sono - takie były wskazania lekarza na moje pytanie dotyczące skąd tyle razy muszę stawać 'na siku' podczas wypraw rowerowych. Spróbujemy, choć szczerze wątpie, bo anomalia uwidaczniała się tylko w temperaturze otoczenia poniżej 20 C. Siodło ma praktycznie identyczne wymiary co obecnie wykorzystywane, więc mam nadzieję, że tyłek się przyzwyczai.

    W 2016 roku prócz standardowej, letniej wyprawie z sakwami tutaj, udało się wyjechać na jesieni, krótką przygodę na przełomie września i października. Trwała ona raptem 3 dni, ale była bardzo fajna. Pogoda nad wyraz dopisała. Informacje o niej znajdziecie tutaj

    Korzystając z okazji, każdemu Czytającemu, chciałbym życzyć Szczęśliwego Nowego Roku 2017.

Wojciech Daniun