Podsumowanie roku 2011

    Rok 2011 zaczął się publikacją relacji z wyprawy Via Baltica, a pierwszy raz na rower wsiadłem dopiero ósmego marca!

    Rozpoczęcie sezonu jak i dalsze kontynuowanie hobby stanęło pod znakiem zapytania w połowie marca, kiedy to otrzymałem uderzenie piłką od squash'a w sam środek prawego oka. Byłem bez okularów ochronnych. Straciłem wzrok na parę dni, a ból oka utrzymywał się przez parę miesięcy. Nie wdając się w szczegóły - udało się mi z tego wyjść, ale kosztem wielu nerwów. Co gorsza, skutek tego uderzenia może się uwidocznić po paru, a nawet parunastu latach... Poza tym zdarzeniem sezon zdrowotnie nie najgorzej, jedno kolano dało o sobie znać podczas wyprawy z sakwami, ale dało się jechać, a ból się nie pogłębiał. Po powrocie do Polski zrobiłem sobie przerwę tygodniową od roweru i praktycznie bólu już nie było. Mam nadzieję, że to było tymczasowe i w roku 2012 nie będzie mi dane znosić bólu kolarzy, tym bardziej, iż pod koniec listopada zrobiłem sobie krótką terapię glukozaminową z imbirem. 

    Niestety, prawie cały sezon przejeździłem sam - rzadko udawało mi się wyciągnąć znajomych na rower. Albo to godziny nie pasowały, albo po prostu pogoda nie dopisywała znajomym. Ja musiałem jeździć i tak ;-)

    Jak co roku przybyło parę gadżetów (na szczęście otrzymanych jako prezenty ;-)): komplet naczyń na wyprawy, klakson rowerowy AirZound, kamera na rower Oregon. Przebieg wymusił zmianę części eksplotacajnych typu łańcuch i kasety. Z rzeczy, które uległy zniszczeniu muszę wymienić licznik w Authorze, którego pomimo prób reaktywacji nie udało się uratować. Po 3 latach w liczniku za 35 pln urwał się kabel zaraz przy podstawce - kupiłem już podobny model ;-).

    Pewnym krokiem naprzód był zakup narzędzi warsztatowych takich jak: ściągacz do korb, klucz do kaset, miernik wyciągnięcia łańcucha czy obcinarkę do linek i pancerzy. W związku z ciągłymi problemami z ustawieniem hamulcy hydraulicznych Magury razem z Damianem dokonaliśmy wymiany płynu hamulcowego metodą iście chałupniczą :) Użyliśmy do tego oleju Total do zawieszeń Citroena LHM Plus (zielony). Wyszło nieźle, choć niestety szykuje się ponowna ich regulacja, ale widok zastępowanego starego, zużytego i czarnego oleju nowym, ślicznie zielonkawym - bezcenny.

Struktura jazdy na obydwu rowerach w roku 2011 przedstawia się następująco (jest zbliżona jednocześnie podziałem do tej z roku 2010):

Author 3 648 km (55,9%)

Merida 2 878 km (44,1%)

Suma 6 526 km

    Jak widać z powyższych wartości, dojazd do pracy i kręcenie się po mieście rowerem był kluczowy w osiągnięciu ponownego rekordu przebiegu rocznego. Samochodem chyba mniej kilometrów zrobiłem ;-) Rowerem jeździłem dokąd tylko się dało: do rodzinnego domu, do znajomych, do brata, po sklepach i do dentysty. Zamiast używać ciężkiego u-lock'a zakupiłem długą i grubą linkę plecioną z drutów stalowych - dzięki niej jestem w stanie "przywiązać" ramę oraz dwa koła do słupa. Zmniejsza to możliwość powrotu jedynie na jednym kole lub z samą ramą ;-)

    Przebieg przez cały rok był stabliny, dystanse dzienne z rzadka przekraczały 130 km. Jedynie na wyprawie z sakwami Ukraina 2011 z Kubą czterokrotnie przekroczyliśmy 140 km. Brakowało chęci i motywacji na coś bliżej 200 km i powyżej.

    Mimo ogromnych chęci zabrakło Night Challenge'ów. Nie udało się zorganizować, bo brak dopasowanych terminów i chyba brak przekonania większości byłych uczestników...

    Tradycyjnie korzystając z okazji, każdemu Czytającemu, chciałbym życzyć Szczęśliwego Nowego Roku 2012! Oby okazał się on kolejnym rekordowym rokiem w przygodach i statystykach!

Wojciech Daniun
p.s. sezon 2012 rozpoczęty - jesienna pogoda tej zimy skłoniła mnie do dojazdu do pracy już 4 stycznia!