Pomieszczenie rowerowe

    Od listopada 2008 pracuję w firmie zajmującej się produkcją tektury. Zakład znajduje się na obrzeżach miasta stołecznego. W związku z bezkorkowym dojazdem autem (rano wyjeżdżam z miasta, a popołudniu do niego wjeżdżam) bardzo ciężko mi jest przesiąść się na jednoślad kosztem czterech kółek. Całość utrudnia fakt, iż jestem zmuszony mieć dostęp do zawodowych danych poprzez laptopa będąc w domu. Przewóz prawie 3kg złomu oraz 1,5 kg ubrań niesie ze sobą pewne niedogodności, głównie ze względu na możliwość uszkodzenia komponentów komputera.

    Przez owe 2,5 roku dojeżdżałem do pracy rowerem głównie w okresie od kwietnia do późnego października. Najczęściej zostawiałem laptopa w pracy wykonując wszystkie rzeczy tak, aby nikt nie mógł mnie już niepokoić wieczorem. Oczywiście zdarzały się wielokrotnie sytuacje, gdy zabierałem komputer w sakwie do domu, ale nie jest to wygodne i napiszę szczerze, że powodowało to u mnie stres. Najczęściej rozwiązywałem to poprzez przyjazd w poniedziałek i w piątek samochodem do pracy (bo w weekend mógł być laptop nagle potrzebny), a w pozostałe dni cieszyłem się rowerem.

    Rowerem zacząłem dojeżdżać po pół roku od rozpoczęcia pracy w firmie. W związku z tym, iż byłem jedynym rowerzystą na tamten okres, rumaka zostawiałem schowanego w rzadko uczęszczanym korytarzu. Tam też się przebierałem, ciesząc nie jedno przechodzące dziewcze ;-)

    Był też okres, kiedy dojeżdżałem z kumplem z pracy i mogliśmy zostawiać rowery w pomieszczeniu ściana w ścianę obok jego miejsca pracy, ale podczas wielu inspekcji wyszła niechęć audytorów do jednośladów, co nie dziwi, gdyż zazdrość to sprawa normalna ;-)     
    Fakt, iż był zainstalowany stojak rowerowy w firmie, ale znajdował się on poza murami firmy, niezadaszony, a na dodatek typu "wyrwi koło", czyli praktycznie nie gwarantował żadnego zabezpieczenia.

    Obliczyłem, iż co roku dojeżdżając do pracy robię przy tym około 800-1000 km, co stanowi pokaźny procent całorocznej jazdy. W jedną stronę do przedsiębiorstwa mam ponad 13 kilometrów głównie jadąc Jagiellońską, a następnie Modlińską. Wszystko popsuło się poprzez remont wiaduktu nad Kanałem Żerańskim. Dojazd stał się okropny. Chodnik oraz ścieżka rowerowa przestała istnieć i choć nie stronię od jazdy ulicą, to kierowcy jeżdżą tamtędy ze znacznymi prędkościami, a muldy w jezdni dodatkowo utrudniają sprawne pokonanie wiaduktu. Dopiero od marca 2010 roku pojawiła się możliwość "przejazdu" położonym tymczasowo chodnikiem, z którego jestem zmuszony korzystać. 

    Wielokrotnie wspominany na stronie mój pracowy kolega Rafał, złapał cyklozę w zeszłą jesień. Zakupił rower, strój, zaczął startować w maratonach, zdarzały mu się także dojazdy do pracy. W korytarzu zaczęło brakować miejsca i zaczęliśmy przeszkadzać napotkanym pracownikom. Nie wierzyłem w możliwość załatwienia pomieszczenia na rowery, ale przeszliśmy się po terenie fabryki w celu rozeznania możliwości i z paroma pomysłami udaliśmy się do Dyrektora Fabryki. Aż trudno w to uwierzyć, ale pomysł został zaakceptowany i w niespełna godzinę później otrzymaliśmy klucze od dawnej budki strażniczej, która jeszcze wcześniej stanowiła miejsce poboru wody oligoceńskiej. Pomieszczenie o wymiarach zewnętrznych 3,85 na 2,65 metra, jest wyłożone w środku ładną i niezniszczoną terakotą i glazurą. Całość sprawia ładne wrażenie. Pomieszczenie jest mocno przeszklone, co z początku nam się podobało, jednak po paru dniach zaczęliśmy myśleć o zasłonach itp. W planach mamy wymalowanie sufitu oraz drzwi. Całość jest solidnie zabezpieczona metalowymi, grubymi drzwiami z podwójnym zabezpieczeniem oraz czujką ruchu.

    Należy zdawać sobie sprawę, iż otrzymaliśmy pomieszczenie całe brudne, z ledwo otwierającymi się drzwiami oraz mchem przy wejściu. Po 3 godzinach intensywnej pracy mogliśmy nacieszyć oko rezultatem. Do największych wad nalezy oczywiście zaliczyć brak ogrzewania oraz brak prądu, co uniemożliwia zrobienie dziur pod wieszaki/szafki oraz zwiastuje ciemności w okresie późnojesiennym. Pierwszego nie da się zlikwidować, za to nad drugim intensywnie myślimy.

    Zapraszam poniżej do galerii (zdjęcia otwierają w osobnych oknach):

Zdjęcie nr 1

Zdjęcie nr 2

Zdjęcie nr 3

Zdjęcie nr 4

Zdjęcie nr 5
   

Aktualizacja z dnia 2011-05-14

    Pomieszczenie przeszło remont upiększający:

1) Odmalowano prawie już czarny sufit

Zdjęcie nr 1

Zdjęcie nr 2

2) Przeszlifowano i wymalowano drzwi wejściowe na jasny mahoń ;-) 

Zdjęcie nr 3

Zdjęcie nr 4

Drzwi rdzewiały od dołu w postępie geometrycznym - mam nadzieję, że ich przeszlifowanie oraz wymalowanie farbą olejną zabezpieczy powłokę na jakiś czas (mimo, że nie była to farba typu hammerite).