Pierwsza setka w sezonie 2010 (106,84 km)

    Pierwsze sto kilometrów zrobione w jeden dzień zawsze jest dla mnie sprawdzianem po zimie. W sezonie 2009 ową barierę przekroczyłem już na przełomie marca i kwietnia ze względu na dobrą pogodę i dobre samopoczucie.

    Zima 2009/2010 była sroga i długa. Nadodatek z racji kiepskiego zdrowia nie czułem się w pełni sił i nawet czasem z niechęcią myślałem o jeździe na rowerze, za co serdecznie w tym miejscu chciałbym przeprosić obydwa moje Rumaki ;-) Planowane przekroczenie setki mieliśmy zaplanowane z Damianem 03 kwietnia. Z racji pogody i wesela znajomej, przełożyliśmy wypad na tydzień później. Tym razem udało się i ósmej rano byliśmy już w drodze.    

    Zapraszam poniżej do galerii z wyprawy (zdjęcia otwierają w osobnych oknach):

Zdjęcie nr 1  Zdjęcie nr 5

Zdjęcie nr 2  Zdjęcie nr 6

Zdjęcie nr 3  Zdjęcie nr 7

Zdjęcie nr 4  Zdjęcie nr 8